Polak walczy o fabrykę przejętą przez ukraińskich partnerów

(PAP, dd/05.08.2008, godz. 16:53)

"Skradziono mi moją własność, to skandal" - powiedział.

Przedsiębiorca poinformował, że Wyższy Sąd Gospodarczy Ukrainy podtrzymał tego dnia decyzję sądu apelacyjnego, który uznał wcześniej, że warta 11 milionów dolarów fabryka lodów i mrożonek w jednej z podkijowskich miejscowości już do niego nie należy.

"Decyzja ta zapadła wbrew wyrokom dwóch sądów, które orzekły, że właścicielem fabryki jestem ja" - podkreślił Wróblewski. "Wyrok w mej sprawie zapadł, chociaż prosiłem o odłożenie rozprawy o 14 dni" - dodał.

PAP nie udało się uzyskać komentarza w tej sprawie ze strony sądu.

Swą fabrykę lodów i mrożonek Wróblewski zbudował osiem lat temu. Do jej pełnego uruchomienia potrzebował 4 mln dolarów kredytu. Pomoc zaproponowali mu wówczas ukraińscy biznesmeni.

Polak podpisał z nimi dokument w rodzaju listu intencyjnego, lecz wspomnianych pieniędzy nigdy nie otrzymał. Szybko także przekonał się, że jego podpis wykorzystano w innych niż zamierzał celach.

Jak tłumaczył niedawno jednemu z polskich tygodników, ukraińscy partnerzy "przekupili państwowego rejestratora spółek" i zmienili statut firmy, wykreślając Wróblewskiego z listy udziałowców.

Następnie na teren fabryki wkroczyła firma ochroniarska, wynajęta - według polskiego biznesmena - przez firmę, związaną z koncernem Biola. Jego właścicielem jest jeden z najbogatszych Ukraińców, Ihor Kołomojski.

"Nie wiem, czy Kołomojski wie o tych praktykach. Byłoby dobrze, gdyby zajął w tej sprawie oficjalne stanowisko" - powiedział Wróblewski.

Po wyrzuceniu z firmy polski biznesmen zaczął szukać sprawiedliwości w sądach. Ich orzeczenia, potwierdzające jego prawa własności fabryki, podważył sąd apelacyjny, który stanął po stronie Ukraińców. We wtorek jego decyzję potwierdził Wyższy Sąd Gospodarczy w Kijowie.

"Zwracałem się o pomoc do prezydenta i premiera Ukrainy. Prezydent Wiktor Juszczenko zlecił prokuraturze objęcie mojej sprawy szczególną troską. Niestety, nawet jego prośby są na Ukrainie ignorowane" - mówi Wróblewski.

Biznesmen ma obecnie zamiar dochodzić swych spraw przed ukraińskim Sądem Najwyższym. Chce również prosić o interwencję prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

"Jestem obywatelem Polski i oczekuję wsparcia ze strony moich władz. Niezależnie od tego proszę o ochronę mych praw władze ukraińskie. Skradziono mi lata pracy. Ukraść fabrykę to nie to samo, co ukraść worek z ziemniakami" - powiedział Wróblewski.

Jak poinformowano PAP w wydziale promocji handlu i inwestycji przy ambasadzie RP w Kijowie, polskie inwestycje bezpośrednie na Ukrainie stanowiły w końcu ubiegłego roku 670 mln dolarów.

___________________________________________________________________________________________________

Przedstawiona wyżej sytuacja to nic innego jak tzw. rajderstwo lub inaczej "wrogie przejęcie". Na tym przykładzie chcielibyśmy przedstawić analizę podstaw prawnych.

Dlaczego i na jakiej podstawie doszło do takiej sytuacji? Oczywiście szczegółowej odpowiedzi można udzielić po sprawdzeniu sporządzonych dokumentów założycielskich tej spółki, których na dzień dzisiejszy nie znamy.

Niemniej jednak w codziennej praktyce spotykamy się z błędami, które popełniają inwestorzy zagraniczni. Sądzimy również, że w tym przypadku było podobnie .

Krok pierwszy - Inwestor zapoznaje się z partnerami ukraińskimi:

- dowolna osoba fizyczna ;

- dowolna osoba prawna reprezentowana zazwyczaj przez dyrektora spółki;

- pracownik administracji rządowej, deputowany itp.

Krok drugi - Inwestor zagraniczny nie zna rynku ukraińskiego, nie zpoznał się obowiązującym prawem itp.

Sądzi, że w przypadku, gdy dotychczasowa znajomość czy współpraca rozwijała się bez problemów , to również we wspólnym biznesie nie będzie kłopotów .

W tym samym czasie, partner ukraiński zdobywa partnera posiadającego kapitał, którego tak bardzo potrzebuje. Należy podkreślić, że kapitałem są również maszyny, urządzenia, nowe technologie itp.

Krok trzeci: ustalają zasady współpracy. Zazwyczaj partner ukraiński proponuje wspólną spółkę ( rzadko się zdarza , że jest to inna forma współpracy).

Kapitałem wnoszonym i proponowanym przez stronę ukraińską są:

- nieruchomości - często nie będące własnością przyszłego wspólnika;

- fabryka - ze starymi maszynami, wymagająca inwestycji, kapitalnych remontów itp;

- usługi kancelarii prawnych , notariuszy, rejestratorów itp - ( koledzy, znajomi, rodzina);

Polska strona występuje w charakterze źródła kapitału ( inwestora).

Wysokość kapitału statutowego wg strony ukraińskiej nie może być minimalna ( tj. 100 x minimalna płaca 525 hrywni) , lecz oczywiście liczona conajmniej w mln.

Wkład strony ukraińskiej wyceniany jest szacunkowo ( oczywiście po zawyższonych cenach);

Wkład strony polskiej wyłącznie w gotówce, maszynach, surowcach itp.

Inwestor z Polski nie znając przepisów, rynku, mentalności itp. godzi się na współpracę i na warunki, które stawia i przedstawia strona ukraińska. Jego celem jest wejście na rynek jak również przyszłe zyski.

Nie szuka dodatkowych źródeł informacji, nie inwestuje w przygotowanie kadry, zdobycie przynajmniej podstawowej wiedzy prawnej itp. Bezgranicznie ufa stronie ukraińskiej.

Krok czwarty - rejestracja spółki

Strona ukraińska stwierdza, że bez udziału partnera ukraińskiego w spółce nie można zarejestrować spółki;

- podział udziałów w spółce występuje w różnych proporcjach.

Sam podział % w kapitale statutowym między założycielami na ten moment nie jest tak bardzo istotny, co sam fakt sporządzenia dokumentów założycielskich czyli statutu.

Krok piąty - rozpoczęcie działalności przez spółkę

- przekazanie przez założycieli wkładów

Inwestor zagraniczny przekazuje wkłady (często płaci lub wnosi wkłady za partnera ukraińskiego).

Kto potwierdza wniesienie wkładów przez założycieli? W przypadku, gdy jest to gotówka to takim potwierdzeniem może być np. przelew bankowy, a w przypadku, gdy przekazywane są maszyny, urządzenia itp. ? Oczywiście strona ukraińska, bo inwestor czy też prawnik z Polski nie zna ukraińskich regulacji prawnych .

Organy w spółce - walne zgromadzenie ( czyli założyciele) spotykają się lub są bezpośrednim kontakcie na początku współpracy bardzo często.

Lecz czy w tym momencie inwestor zagraniczny zna swoje prawa i obowiązki, które podpisał w chwili składania podpisu pod statutem? Czy przez moment zastanowił się nad skutkami prawnymi tego dokumentu? Zapewne jeszcze nie w tym momencie. Narazie współpraca rozwija się pomyślnie.

Kto prowadzi bieżące sprawy spółki ? Zarząd w spółce obejmuje dyrektor znający realia rynku, prawo ukraińskie itp. - strona ukraińska.

Dyrektor czy też dyrektorzy to inaczej tzw. organ wykonawczy w spółce. Dyrektor posiada nieograniczoną władzę ( zawartą w statucie) lub w przypadku, gdy nawet strona polska stara się ją ograniczyć ( stosując prawo polskie) , to i tak dyrektor może dalej praktycznie wszystko.

Kolejnym organem wymaganym prawem jest komisja rewizyjna. Z mocy prawa komisja rewizyjna jest organem kontrolnym. A kto wchodzi w skład komisji rewizyjnej? Oczywiście strona ukraińska.

Czy w tym przypadku polski inwestor może czuć się bezpieczenie? Absolutnie nie!

Z praktyki wiemy ( opiniowanie dokumentów założycielskich sporządzonych przez stronę ukraińską, audyty finansowo - księgowo- prawne, doradztwo i postępowanie sądowe itp) , że bezkonfliktowa współpraca między partnerami trwa do lat dwóch - trzech ( etap inwestycji zostaje zakończony).

Krok szósty - spółka nie posiada kapitału należy ją dofinansować, uruchomić produkcję, dostarczyć surowce itp.

Jak często słyszycie Państwo, że przekazanie maszyn, urządzeń, gotówki itp. możliwe jest poprzez włączenie ( podwyższenie) kapitału statutowego?

Że dyrektorem może być wyłącznie Ukrainiec? że dyrektora nie można zwolnić, Polak nie uzyska zezwolenia na pracę itp.

Ile razy powtarzano Państwu, że dla uniknięcia obciążeń podatkowych dyrektor założy własną działalność (pomimo, że często jest również i udziałowcem)? A czy ktoś próbował zakazać prowadzenia działalności przez dyrektora , narażając się na łamanie Konstytucji Ukrainy?

Po tym etapie rozpoczyna się etap końcowy czyli przejęcie spółki, wyłączenie wspólnika ze spółki, spory sądowe itp.

I to wszystko dzieje się zgodnie z prawem! Dlaczego? Inwestor podpisał statut, pełnomocnictwa. Nie posiadał kontroli nad spółką już w chwili jej rejestracji!

Powodem do wyłączenia założyciela ze spółki jest m.in nie wykonanie obowiązku wobec spółki. ( czy posiadacie Państwo taki zapis w statucie?) W większości przypadków , napewno tak!

A prawo mówi, że o wyłączenie ze spółki za niewykonywanie obowiązków może wnioskować każdy z pozostałych założycieli. Wyłączany założyciel nie posiada prawa głosu! Tak też musiało być w sytuacji opisywanej w mediach.

Sąd w oparciu o przedstawione przez ukraińską stronę dokumenty (w tym również statut, protokół walnego zgromadzenia, umowy itp) rozpoznaje sprawę. Jedynym "ratunkiem" dla naszego inwestora może okazać się ponowna analiza szczegółowa wszystkich dokumentów, dowodów które posiada oraz " poszukanie " błędów, które napewno popełnił jego partner lub partnerzy. Sytuacja, w której się znalazł jest ciężka, lecz nie beznadziejna. Tym bardziej, że rząd ukraiński podejmuje szereg działań w kierunku walki z korupcją.

Czy opisane powyżej etapy są Państwu znane? Jeżeli, w większości przypadków opisywanych powyżej odpowiecie sobie Państwo tak - zaczynajcie działać ! Jest to sygnał, że należy natychmiast zmieniać zapisy sporządzonych dokumentów, strukturę spółki, pracowników, może nawet wspólników. To jednak się opłaci.

Oczywiście można się zabezpieczyć i wiele firm z tego korzysta, rozwijając własny biznes na Ukrainie.

Niestety w większości przypadków, wciąż należy wszystkim przypominać. Na Ukrainie należy stosować prawo ukraińskie! Nie wolno bezgranicznie wszystkim ufać, zwłaszcza w przypadku, gdy w grę wchodzą duże pieniądze.

Pierwszą inwestycją powinna być inwestycja na pozyskanie wiedzy prawnej przez pracowników, prawników przyszłego inwestora. Taka inwestycja szybko się zwraca i przynosi zamierzone efekty.